co poradze na to ze w tylu sytuacjach czuje sie tak malo wazna, zylam w pieknej bajce.
teraz zbywasz mnie tlumaczeniem roboczych ubran kolejny raz po czym oswiadczasz ze jedziesz do ojca, ok. nagle znajdujesz czas by niespodziewanie spontanicznie pojawic sie u kolegi mimo ze sama pytalam duzo wczesniej. tak jak juz olalam ten obiecany spacer bo po raz kolejny twoja mama potrafila wyskoczyc z czyms co koniecznie musisz zrobic. i tak juz nie pierwszy raz. i zastanawiam sie czy jak w tym tyg bede chciala zebys sie do mnie pofatygowal to tez znajdzie sie jakies niecierpiace zwloki zajecie. dzis staram sie sobie tlumaczyc to tak ze nie powinnam miec pretensji bo przeciez widzielismy sie wczoraj.. nowy rok, nowi my.. tak mowiles, staram sie jakos do tego zastosowac i nawet calkiem czulam ze moze mi wyjsc ale znow znalazlam ten maly glupi punkt ktorego nieumyslnie sie czepilam. nie chce psychologa, chce umiec poradzic sobie bez takich srodkow. inaczej jak mam potrafic sobie radzic z problemami ? .. gdybys tylko chcial sie choc w takich momentach pojawiac .. tesknie za tym co bylo .. kazdego dnia coraz bardziej .i za dawnym toba.. i mam ochote ci to teraz wyslac ale pewnie znow znalazlbys w tym przesade ktora by cie zdenerwowala a nie chce bys sie znow na mnie denerwowal. nie cierpie czuc sie winna, jakbym przynajmniej miala sie zaraz zamienic w kozla na ktorego bedzie mozna zrzucic wszystkie winy za niepowodzenia. potrzebuje cie troche bardziej .. jak kiedys .. jestem juz zmeczona tym placzem.. nie chce go.. przeciez wiem ze nie jestes zly
tak bardzo nie potrafie sie nauczyc ze musze wytrzymac bez twojego ciepla na codzien a miec je tylko na weekendy .. ale chyba bylabym dla ciebie ciezarem.. nie zdziwie sie jesli juz jestem.. zrozumiem to.. choc tyle znow potrafie ..
czasem czuje jakby to co do mnie mowisz o swoim stosunku do mnie odbijalo sie ode mnie jak pileczka choc tak bardzo pragne to poczuc.. przeciez tak bardzo mi na tobie zalezy wiec czemu tak latwo uwierzyc mi nie zawsze dobre wedlug mnie intencje z twojej strony ? to jest chore.. po co nam to ? czy tez mi ..
szczerze caly ten wyjazd wydal mi sie w sumie plytki.. mial cos w nas zmienic, dac nam druga szanse i zapoczatkowac zmiany a tak naprawde moge go tylko okreslic krotkim odpoczynkiem od rzeczywistosci i zmartwien,, niestety ale mimo wszystko to i tak cos realnie dobrego po tak dlugim czasei ciaglych problemow miedzy nami.
i pewnie teraz czytajac to pomyslalbys jak bardzo slaba jestem, tak dziecinnie rozczulam sie nad czyms takim przez co pewnie myslisz ze nie poradze sobie gdy pojawia sie prawdziwe ciezkie problemy.. ma tym punkcie w siebie wierze .. poradze sobie z normalnymi problemami. ten jest dla mnie szczegolny bo chodzi o konkretne dobro miedzy nami ktore w duzym stopniu nieumyslnie niszcze ja ..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz